POWRÓT DO NIEWINNOŚCI

PEŁNIA KSIĘŻYCA W PUNKCIE GANDANTA, W NAKSZATRZE ĀŚLEṢĀ
12.02.2025
Dzisiejsza pełnia Księżyca przypada w nakszatrze Āśleṣā, w punkcie Gandanta, czyli na samym końcu syderycznego Raka i w początku syderycznego Lwa – miejscu, gdzie żywioł wody przechodzi w żywioł ognia. Gandanta oznacza rozluźnienie węzła, przy czym energia ta jest bardzo niestabilna. To jak twarde zatrzymanie i zupełnie nowy początek. Dlatego tutaj przychodzi nam rozwiązać pewne podświadome wzorce zanim wyruszymy w dalszą podróż.
Āśleṣā to nakszatra, w której trucizna i lekarstwo zmieszane są w jedno. Potrafi ona połączyć człowieka z jego największym strachem, najbardziej intensywnym bólem lub emocjonalnym przywiązaniem po to, by mógł je zintegrować i uzdrowić. Dlatego wielu z nas zauważało silnie narastające emocje w dniach poprzedzających tę pełnię Księżyca. Po drugiej stronie węzła Gandanta, jest królewska nakszatra przodków, Magha. Tutaj znajdujemy się już w nowej krainie i nie pamiętamy tego, co się wydarzyło. Nie pamiętamy podświadomej ścieżki, którą podążaliśmy, a potem gdzie utknęliśmy. Ponieważ jednak przypisany jest jej Ketu, pamięć dawnych wspomnień co rusz wypływa na powierzchnię. To tutaj sięga się do linii rodowej, linii naszych ojców, by zobaczyć, jaką lekcję i mądrość chcą nam przekazać.
Symbolem Āśleṣā jest wąż, a jej opiekunami są Nagowie – Panowie Podziemnego Świata. W mitologii podtrzymują oni sen, którego doświadczamy. Wisznu unosi się na wielogłowym wężu, który go wspiera, podczas gdy on sam śni dla nas następną rzeczywistość. Kiedy zastanowimy się nad tym, co podtrzymuje rzeczywistość, nasze myśli, emocje, które przeżywamy i których jesteśmy świadomi, nasze działania, które pochodzą z tych myśli i emocji, wówczas rozpoznajemy, że istnieje w nas obszar podświadomości – jak piwnica, do której schodzimy, bądź sen, w który zapadamy. Dla niektórych obszar ten jest pełen fantazji, dla innych bywa przerażający. Wielu z nas zapewne potrafi mocno się w nim pogubić, szczególnie gdy zatarciu ulega jawa i sen. Jest to zatem miejsce, w którym jesteśmy tak przywiązani do tego, co w nim zachodzi, że mamy wręcz trudność z wydostaniem się z niego. Jest tak realistyczny, jak niejedna iluzja potrafi być.

W pełni w Āśleṣā zostajemy wezwani do tego, by uzyskać dostęp do mocy, w której jesteśmy w stanie zejść głęboko i spojrzeć na to, co kryje się pod powierzchnią powodując ból, cierpienie czy dyskomfort. Nie możemy jednak pozwolić sobie na to, by w nim utknąć, bo jest to wbrew naturze. Musimy i chcemy się wybudzić, wyprowadzić z tego stanu i powrócić do wymiaru, który jest dla nas naturalny i w którym czujemy się prawdziwym sobą.
Stany takie często pokazują nasze nierozwiązane sprawy z dzieciństwa, kiedy jeszcze nie mieliśmy świadomości co się dzieje, nie potrafiliśmy o tym mówić, ani tym bardziej tego zrozumieć. Być może jako dzieci nie mogliśmy o czymś z nikim porozmawiać, a możliwe, że coś wydarzyło się na tak wczesnym etapie, że nawet nie posługiwaliśmy się jeszcze językiem, by móc to opisać. Jednak te wrażenia, obrazy, uczucia i doświadczenia zostają z nami i ujawniają się w późniejszym życiu. Ponieważ nie zawsze mamy dostęp do tego, by wiedzieć, co się wydarzyło, dziś jako dorośli możemy nie być zdolni do zrozumienia, co tak naprawdę wypływa na powierzchnię i co nadal wywołuje w nas tak silne emocje. Wiemy jednak, że jest pewien silny emocjonalny uścisk, który nie daje spokoju, bo wymaga odpuszczenia, uwolnienia i uzdrowienia. Temu jednak właśnie służy pełnia w Gandancie Āśleṣā.
Energia węża ma tę uzdrawiającą jakość, dlatego właśnie jego trucizna może stać się jednocześnie wspaniałym eliksirem. Gdy czujemy toksyczną naturę egoistycznych pragnień i emocji, pojawia się potencjał ku temu, by stały się one katalizatorem do wzniesienia nas na wyższy poziom świadomości. Emocje przekształcają się tu w oddanie, poświęcenie i bezwarunkowość. Aby móc do tego miejsca dotrzeć, potrzebny był jednak kontrast pomiędzy snem i jawą, niskim i wysokim. Dzięki niemu potrafimy odnieść się do emocjonalnego stanu wstrząsu i niepokoju z jednej strony oraz głębokiej naturalności i czystości oddanego serca z drugiej.
Kiedy jesteśmy przywiązani do ulotnych emocji, ślizgamy się po powierzchni życia. Wtedy też gubimy się i jesteśmy zdezorientowani w naszym wewnętrznym i zewnętrznym świecie. Kiedy jednak jesteśmy głęboko połączeni z sercem, uwalniamy się od ego i oddajemy wyższej mądrości przekazywanej nam przez naszych życiowych przewodników i nauczycieli. Wtedy także zapewniamy naszemu wewnętrznemu i zewnętrznemu światu głębię miłości, spokoju i pogody ducha.
I tak wraz z pełnią w nakszatrze Āśleṣā dobiegł końca alchemiczny proces transformacji trucizny w nektar oświecenia. Utwierdziliśmy się, jak ważna jest bezinteresowna miłość i wolność, która wypełnia, inspiruje i motywuje do działania. Po raz kolejny z przyjemnością powróciliśmy też do lepszej i bardziej prawdziwej wersji siebie. W tym zrównoważonym i dojrzałym stanie będziemy już bardziej świadomie reagować na zmiany, by móc zachować w sobie piękno niewinności oraz działać z oddaniem temu, co buduje dobro wspólne i przyczynia się do tworzenia rzeczywistości, którą śnią dla nas nasi przewodnicy.



